"Słodka Ada " ( Wladyslawa Jankowska )
Autor Marcantonio Scaramuzza
Tekst
Ada, przyszłaś z nieba tak daleka,
z polskich dróg niosłaś jutro i ból.
Włosy jak złoto letnich pól,
oczy zielone jak szmaragdowe morze.
Twój uśmiech był spokojem i nadzieją,
anielska twarz mówiła prosto do serc.
Radosna, serdeczna, dusza lekka,
byłaś bezpiecznym portem każdego dnia.
Ada… jesteś w mojej duszy i tam zostaniesz.
Wychowałaś mnie jak syna, gdy mój świat się zawalił.
Gdy moja mama odeszła tragicznie,
trzymałaś moją dłoń, przywracałaś mi oddech.
Dziś ucichł także twój głos,
a ten ból rozrywa serce.
Lecz żyjesz we mnie, słodka Ada ,ponad nocą i czasem…
Ty jesteś moim światłem.
Byłaś wyjątkową przyjaciółką, matką bez granic,
czułą babcią, mądrą w każdej myśli.
Artystką z darem, który nie zna końca,
w twoich obrazach żyli Totò, Capri, Neapol i nasza historia.
Przeszłaś przez cierpienie, nie mówiąc nic,
dając innym światło — w ciszy.
Ada… jesteś w mojej duszy i tam zostaniesz.
Wychowałaś mnie jak syna, gdy mój świat się zawalił.
Gdy moja mama odeszła tragicznie,
trzymałaś moją dłoń, przywracałaś mi oddech.
Dziś ucichł także twój głos,
a ten ból rozrywa serce.
Lecz żyjesz we mnie, słodka Ada, ponad nocą i czasem…
Ty jesteś moim światłem.
Ściskam w dłoniach wszystko, co mi dałaś:
twoje słowa, kolory, każdy oddech.
Ty nauczyłaś mnie podnosić się z dna,
dziś idziesz obok mnie — nieśmiertelna.
Ada… jesteś w mojej duszy, nie zgubię cię już.
Gdy zamykam oczy, widzę szmaragd morza pośród chmur.
I choć to boli — przysięgam, będę żył także dla ciebie…
Na zawsze w moim sercu,
słodka Ada— wieczna miłości.
"Słodka Ada " © Marcantonio Scaramuzza 2026
Wyjaśnienie piosenki „ Słodka Ada ” – © Marcantonio Scaramuzza 2026
„ Słodka Ada ” narodziła się z najgłębszego bólu, a jednocześnie z największej miłości.
To utwór dedykowany Władysławie Jankowskiej, urodzonej w Polsce 1 grudnia 1953 roku, zwanej Adą – kobiecie, która po tragedii związanej ze śmiercią mojej matki, Paoli Labrioli, niemal 30 lat temu podniosła mnie z ziemi, dała mi dom w sercu i uratowała mi życie.
Ada była dla mnie wszystkim: drugą matką, bezcenną przyjaciółką, cierpliwą przewodniczką, światłem, które nigdy nie gasło. Bez niej nie stałbym się człowiekiem i artystą, którym jestem dzisiaj. Była przy mnie w najciemniejszych momentach i dzieliła te najjaśniejsze: moje studia aktorskie, stypendium w Rzymie, nasz film krótkometrażowy o Totò „La verità di Totò” – zrodzony z naszych wspólnych pomysłów i jej artystycznej kreatywności – aż po emocje związane z przejściem po czerwonym dywanie na Festa del Cinema di Roma w 2007 roku, gdzie miałem zaszczyt spotkać Francisa Forda Coppolę. Każdy krok, każde osiągnięcie miało obok mnie jej uśmiech.
Ada była ogromną artystką, samoukiem, pełną talentu: obrazy, rzeźby w drewnie, mydła rzeźbione jak marmurowe dzieła, pokazywane nawet w telewizji na Canale 5 przez Maurizia Costanza w 1999 roku; później tworzyła dzieła poświęcone Totò, swojej ukochanej Neapolowi, Capri i Procidzie. Artystka, ale też kobieta o bezkresnym sercu: mama, babcia, przyjaciółka i oparcie dla wielu ludzi.
Piosenka narodziła się jednak także z rozdzierającego bólu jej ostatniego okresu życia.
Jej hospitalizacja w Poliklinice Federico II w Neapolu, liczne powikłania, cierpienie, które z dnia na dzień się nasilało… a ja tam, z nią, każdego dnia, próbując jej pomóc, dać choć odrobinę ulgi, podczas gdy moje ciało straciło dziesięć kilogramów, a moja dusza pękała. Widziałem, jak Ada cierpi zbyt mocno, i część mnie zgasła razem z nią, gdy 6 września 2025 roku wstrząs septyczny przypieczętował los, zabierając ją na zawsze 8 września o godzinie 4:25 nad ranem.
Przez wiele tygodni ból był jak głaz, ale potem poczułem, że Ada nie chciałaby widzieć mnie w takim stanie.
Tak więc, dzień po dniu, zamieniłem ten ból w słowa, słowa w opowieść, a opowieść w piosenkę.
To akt miłości – ostatni między nami dwojgiem, ale też pierwszy nowego sposobu odczuwania jej bliskości.
„ Słodka Ada ” jest moim listem do niej.
Uściskiem, który przekracza śmierć.
Wiecznym podziękowaniem dla kobiety, która uczyniła możliwym wszystko to, kim jestem.
Obietnicą, że będę dalej żył także dla niej, z jej światłem we mnie.
Publikuję tę piosenkę dziś, 2 stycznia 2026 roku, z sercem przepełnionym nie tylko tęsknotą, ale miłością, która nigdy się nie skończy.
Marcantonio Scaramuzza
„ Słodka Ada ” narodziła się z najgłębszego bólu, a jednocześnie z największej miłości.
To utwór dedykowany Władysławie Jankowskiej, urodzonej w Polsce 1 grudnia 1953 roku, zwanej Adą – kobiecie, która po tragedii związanej ze śmiercią mojej matki, Paoli Labrioli, niemal 30 lat temu podniosła mnie z ziemi, dała mi dom w sercu i uratowała mi życie.
Ada była dla mnie wszystkim: drugą matką, bezcenną przyjaciółką, cierpliwą przewodniczką, światłem, które nigdy nie gasło. Bez niej nie stałbym się człowiekiem i artystą, którym jestem dzisiaj. Była przy mnie w najciemniejszych momentach i dzieliła te najjaśniejsze: moje studia aktorskie, stypendium w Rzymie, nasz film krótkometrażowy o Totò „La verità di Totò” – zrodzony z naszych wspólnych pomysłów i jej artystycznej kreatywności – aż po emocje związane z przejściem po czerwonym dywanie na Festa del Cinema di Roma w 2007 roku, gdzie miałem zaszczyt spotkać Francisa Forda Coppolę. Każdy krok, każde osiągnięcie miało obok mnie jej uśmiech.
Ada była ogromną artystką, samoukiem, pełną talentu: obrazy, rzeźby w drewnie, mydła rzeźbione jak marmurowe dzieła, pokazywane nawet w telewizji na Canale 5 przez Maurizia Costanza w 1999 roku; później tworzyła dzieła poświęcone Totò, swojej ukochanej Neapolowi, Capri i Procidzie. Artystka, ale też kobieta o bezkresnym sercu: mama, babcia, przyjaciółka i oparcie dla wielu ludzi.
Piosenka narodziła się jednak także z rozdzierającego bólu jej ostatniego okresu życia.
Jej hospitalizacja w Poliklinice Federico II w Neapolu, liczne powikłania, cierpienie, które z dnia na dzień się nasilało… a ja tam, z nią, każdego dnia, próbując jej pomóc, dać choć odrobinę ulgi, podczas gdy moje ciało straciło dziesięć kilogramów, a moja dusza pękała. Widziałem, jak Ada cierpi zbyt mocno, i część mnie zgasła razem z nią, gdy 6 września 2025 roku wstrząs septyczny przypieczętował los, zabierając ją na zawsze 8 września o godzinie 4:25 nad ranem.
Przez wiele tygodni ból był jak głaz, ale potem poczułem, że Ada nie chciałaby widzieć mnie w takim stanie.
Tak więc, dzień po dniu, zamieniłem ten ból w słowa, słowa w opowieść, a opowieść w piosenkę.
To akt miłości – ostatni między nami dwojgiem, ale też pierwszy nowego sposobu odczuwania jej bliskości.
„ Słodka Ada ” jest moim listem do niej.
Uściskiem, który przekracza śmierć.
Wiecznym podziękowaniem dla kobiety, która uczyniła możliwym wszystko to, kim jestem.
Obietnicą, że będę dalej żył także dla niej, z jej światłem we mnie.
Publikuję tę piosenkę dziś, 2 stycznia 2026 roku, z sercem przepełnionym nie tylko tęsknotą, ale miłością, która nigdy się nie skończy.
Marcantonio Scaramuzza